Przejdź do głównej zawartości

Leniwa ósemka

W Królestwie Matematyki są  dróżki w kształcie znaku nieskończoności. Ja, Król Logikus często po nich spaceruję. Naprawdę lepiej mi się potem liczy!
Dziś, jakem Logikus, zachęcam do zrobienia testu Leniwej Ósemki.

Zajmie góra pięć minut a przyniesie podstawową wiedzę, jakąż to drogę preferuje nasz,i każdy inny, mózg, gdy się uczy.
Potrzebujemy:
     ·       Kartkę papieru min A3
     ·       Taśmę klejącą
     ·       Trzy wyraźnie różniące się od siebie kolorami pisaki/kredki np.        niebieski, czerwony, zielony
Procedura:
      1.       Przyklejamy kartkę wymiarem poziomym  na płaskiej,                     gładkiej  powierzchni  (biurko, drzwi) – środek kartki na                    wysokości nosa dziecka)
       2.       Dziecko siedzi/stoi  w osi środkowej kartki
       3.       Dziecko wykonuje kilka próbnych ruchów  leniwej ósemki,              pisząc placem po kartce. Raz prawą, raz lewą ręką. Możemy             najpierw pokazać jak wygląda test.
      4.       Dziecko wybiera kredkę.

      5.       Rysowanie  leniwej ósemki/znaku nieskończoności,                           zaczynamy zawsze od środka kartki i kierujemy się    w górny          róg kartki. Wykonujemy 5-8 ósemek.
      6.       Prawa ręka w prawy, górny róg


         7.       Zmiana koloru kredki, Lewa ręka w lewy górny róg

      8.       Trzeci kolor kredki. Dziecko bierze kredkę w obie dłonie i                pamiętając by zacząć do góry (tym razem w dowolny róg)                oburącz rysuje kilka ósemek. 


To tyle. Prosty test, prawda?
Teraz przeprowadzamy linię poziomą przechodzącą przez środek krzyżujących się ósemek,
Porównujemy wymiary, która połówka kokardki jest większa.

Sprawdzamy kształt naszej/dziecka ósemki z wzorcem. 
na zamieszczonej obok ósemce widzimy:
Lewa dolna część kokardki jest znacznie opuszczona w dół. Ruch jest ważnym elementem w nauce tej dziewczynki, szczególnie jak ma coś nowego wymyślić.
Prawie pionowe boczne części ósemki świadczą, że dziecko może mieć kłopoty ze słuchowym przyswajaniem informacji.

 

Kanał wzrokowy to "wzrokowcy" wspierają ich w nauce obrazy, mapy myśli, wykresy.
Kanał słuchowy - te osoby muszą słyszeć to co mają się nauczyć, najlepiej by czytały na głos.
Kanał kinestetyczny-ruchowy, to zmora nauczycieli. Osoby te, by myśleć, muszą się ruszać, radzę w domu siedzieć na dużej piłce takiej do ćwiczeń, a na lekcjach mieć jakiegoś "gnieciucha" w ręce.
Jakieś pytania? Chętnie odpowiem.


Komentarze

  1. Polecam książkę Twoje dziecko jest inteligentne (Dawna Markowa),
    wyjaśnia jak działają kanały przetwarzania (wzrokowy, słuchowy, ruchowy).

    To nie takie proste: każdy z nas używa wszystkich wspomnianych trzech kanałów,
    ale... w różnej kolejności, można tak powiedzieć.

    Te kanały to klucz do uczenia się. Polecam książkę, można ją znaleźć zeskanowaną w internecie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Bajkowa Tabliczka versus Bajkowa tabliczka mnożenia

Gdy kolejna już osoba zadaje mi pytanie; czy Bajkowa Matma = Bajkowa Tabliczka = Bajkowa Tabliczka mnożenia? Postanowiłam odpowiedzieć w postaci postu. A było to tak: Po sławetnej i jakże spektakularnej nauce tabliczki mnożenia (3 dni mnemotechnik po wcześniejszych ok 2 latach bezowocnego kucia słupków) więcej tu: moja historia Zostałam znów wezwana do szkoły i pani nauczycielka ze zdziwieniem wielkim pyta, jak mi się udało nauczyć dziecko tabliczki tak, że jest najlepszy w klasie a groziło mu przecież niezdanie. Z entuzjazmem neofity opowiadam jak to krokodyl na wózku jeździł ze ślimakiem, co w efekcie daje 42. Pani z grzeczności nie przerywa a mój wywód kończy słowami:    - Nic z tego nie rozumiem, ale efekty są zadziwiające. I na tym by się pewnie sprawa zakończyła, ale przeznaczenie w osobie mojego synka wzięło sprawy w swoje ręce i zadało pytanie, które jako anegdota krąży własnym życiem po sekretariatach:    - Jeśli pani nie umie nauczyć moi...

Dysleksja. Od czego zacząć, czyli jak pomóc dyslektycznemu dziecku.

  Dysleksja to edukacyjne przekleństwo.  Dziecko w okresie przedszkolnym jest super inteligentne, rodzic myśli, kurczę będzie geniuszem w szkole! No może trochę mniej poradne, potyka się o własne nogi, ale jaki bystrzak! Potem nasz geniuszek idzie do szkoły i na pierwszej wywiadówce pani wylewa rodzicowi kubeł zimnej wody na głowę. Że co, że wszystkie dzieci już czytają a on jeden nie? Że co proszę? Zagrożenie dysleksją? A właściwie, do cholery, co to takiego, ta dysleksja? Jaka dysleksja? Jak tak inteligentne dziecko może mieć jakąś dys-coś tam. Dysleksja, najprościej mówiąc to trudności z nauką czytania i pisania, ale nie tylko. To zespół problemów. Czytanie jest niepewne , wręcz wymęczone, pełne błędów i przekręceń. dziecko połyka wyrazy i całe linijki. Płacze, awantury, histeria. Książki lądują na ścianie a rodzic wybiega z pokoju trzaskając drzwiami. Pisanie przypomina grzebanie kury po piasku i jest równie nieczytelne. Prace domowe ciągną się godzinami, zabierają całe wi...