Na swojej drodze spotkałam kilka matek, które swoją postawą mnie zadziwiły, zawstydziły i zainspirowały. Ostatnią z jaką współpracuję ma na imię Elka.
Historię choroby jej dziecka można by opisywać dłuuuuuugo, więc ją streszczę w jednym zdaniu: kuchenny koszmar. Kiedy choroba została nazwana a iście drakońska dieta zaczęła przynosić rezultaty, Ela stanęła przed kolejnym wyzwaniem: jak odbudować edukację.
Jak widać po teście Leniwej Ósemki z wrodzonej inteligencji dziecka nie zostało wiele i nie było szans, żeby dziecko poradziło sobie w szkole. Indywidualne nauczanie i ciężka praca zaowocowały umiejętnością czytania. Z pisaniem szło gorzej bo motoryka mała jeszcze nie powróciła, ale matematyka to tragedia.
- Ja bym wszystko zrobiła, żeby on zaczął liczyć.
To słyszę często, gorzej z realizacją.- Pomyślałam sobie. Ale tym razem to nie były gołe słowa.
Kształt cyfr nie był tragiczny. Ale za cyfrą absolutnie nie stała wartość. Żadna.
Zaczęliśmy jak zawsze od nauki Gimnastyki Mózgu. Uczyłam oczywiście bardziej matkę niż dziecko i byłam ciekawa czy podejmą trud codziennych ćwiczeń.
Po kilku dniach przyszedł sms - "Odwołujemy najbliższe zajęcia bo dziecko chore"
Zastanawiałam się czy to wybieg, czy powrócą do zajęć.
Ela w Gimnastyce Mózgu zobaczyła nadzieję na odblokowanie ośrodków matematycznych. Zaufanie trenerowi to wielka rzecz. Ćwiczą dwa-trzy razy dziennie. Po sześciu miesiącach mamy wyraźną poprawę inteligencji matematycznej i znaczną poprawę ogólnej koordynacji. Poprawił się chód dziecka i motoryka mała.
W codziennym dniu na wsi, trudno o systematyczność, o powtarzalność, a bez tego w dziedzinie dyskalkulii, nic nie osiągniemy.
Cały sukces terapii matematycznej oparty jest właśnie na tym jednym wyrażeniu: systematyczne powtórki.
- Zobaczyłam różnicę nawet po jednym dniu przerwy. Jakbym studnię od nowa musiała kopać. Więcej przerw robić nie będę. To nie kwestia czasu tylko uważności.
To jedyne, właściwe podejście. Nie potrzeba dużo czasu, by utrwalić materiał.
Polecenie: nakryj do stołu, można zamienić w: rozłóż na stole cztery talerzyki... Odejmij jeden kubek bo mama lubi pić w szklance... Włóż do torebki sześć jabłek... Ile jajek zniosła kura?
Nikt nie zna dziecka lepiej niż matka. I bazowanie na tej wiedzy jest bardzo ważną rzeczą, bo ulubione postacie otwierają drogę do pamięci emocjonalnej a ta ma klucze do wszystkich zamkniętych drzwi. Tych do krainy matematyki też. Pamięć emocjonalna najłatwiej budzi się poprzez bajkę. Dziecko pokochało pacynki więc Ela zrobiła swoją wersję Logikusa i od tej pory to Król Cyferek odrabia lekcje a Fantazja pilnuje, żeby nie były zbyt nudne.
Ela, jak każda matka, pragnie dla dziecka jak najlepiej. Żal jej, że tyle czasu poświęcają na ciągłe ćwiczenia. niedawno zadała mi pytanie:
-A co z wakacjami? Robić przerwę? Niechby odpoczął...
Odpowiedź w kolejnym poście.
Jak widać po teście Leniwej Ósemki z wrodzonej inteligencji dziecka nie zostało wiele i nie było szans, żeby dziecko poradziło sobie w szkole. Indywidualne nauczanie i ciężka praca zaowocowały umiejętnością czytania. Z pisaniem szło gorzej bo motoryka mała jeszcze nie powróciła, ale matematyka to tragedia.
- Ja bym wszystko zrobiła, żeby on zaczął liczyć.
To słyszę często, gorzej z realizacją.- Pomyślałam sobie. Ale tym razem to nie były gołe słowa.
Kształt cyfr nie był tragiczny. Ale za cyfrą absolutnie nie stała wartość. Żadna.
Zaczęliśmy jak zawsze od nauki Gimnastyki Mózgu. Uczyłam oczywiście bardziej matkę niż dziecko i byłam ciekawa czy podejmą trud codziennych ćwiczeń.
Po kilku dniach przyszedł sms - "Odwołujemy najbliższe zajęcia bo dziecko chore"
Zastanawiałam się czy to wybieg, czy powrócą do zajęć.
Ela w Gimnastyce Mózgu zobaczyła nadzieję na odblokowanie ośrodków matematycznych. Zaufanie trenerowi to wielka rzecz. Ćwiczą dwa-trzy razy dziennie. Po sześciu miesiącach mamy wyraźną poprawę inteligencji matematycznej i znaczną poprawę ogólnej koordynacji. Poprawił się chód dziecka i motoryka mała.
W codziennym dniu na wsi, trudno o systematyczność, o powtarzalność, a bez tego w dziedzinie dyskalkulii, nic nie osiągniemy.
Cały sukces terapii matematycznej oparty jest właśnie na tym jednym wyrażeniu: systematyczne powtórki.
- Zobaczyłam różnicę nawet po jednym dniu przerwy. Jakbym studnię od nowa musiała kopać. Więcej przerw robić nie będę. To nie kwestia czasu tylko uważności.
To jedyne, właściwe podejście. Nie potrzeba dużo czasu, by utrwalić materiał.
Polecenie: nakryj do stołu, można zamienić w: rozłóż na stole cztery talerzyki... Odejmij jeden kubek bo mama lubi pić w szklance... Włóż do torebki sześć jabłek... Ile jajek zniosła kura?
Nikt nie zna dziecka lepiej niż matka. I bazowanie na tej wiedzy jest bardzo ważną rzeczą, bo ulubione postacie otwierają drogę do pamięci emocjonalnej a ta ma klucze do wszystkich zamkniętych drzwi. Tych do krainy matematyki też. Pamięć emocjonalna najłatwiej budzi się poprzez bajkę. Dziecko pokochało pacynki więc Ela zrobiła swoją wersję Logikusa i od tej pory to Król Cyferek odrabia lekcje a Fantazja pilnuje, żeby nie były zbyt nudne.
Ela potrzebuje tylko wskazania kierunku. Sama robi pomoce, sama wymyśla kolejne wersje tej samej operacji, bo daną pomoc można wykorzystać tylko kilka razy. Potem trzeba zmienić, bo ciekawość dziecka słabnie. Tylko Logikus się nie zmienia...
Początki lapbooka - Góra smoków.
Smoki zjadają groszki... Prawda, że śliczne?
Cytat z sms "dzisiaj powstały jabłka a diplodog je zjada, smoki lecą do drzewa i proszą o jabłka z jednej gałązki"
Ja oczywiście nie jestem wstanie ogarnąć, który smok/wojownik/samochodzik jest reprezentantem której cyfry. Bo tak jak wspominałam, rotacja rekwizytów musi być dość częsta. Ela ogarnia.
Najbardziej mnie osobiście spodobała się inwazja mrówek.
Systematyczne robione ćwiczenia Ginastyki Mózgu oczywiście dały niewiarygodne efekty.
Oto test Leniwej Ósemki wykonany powtórnie po 6 msc.
Życzę Ci Elu dalszej kreatywności. Z niecierpliwością czekam na dalsze zdjęcia, zastanawiając się: co Ty jeszcze nie wymyślisz...
Tym razem te wszystkie nagrodowe rzepy, które sama zrobiłaś, Fantazja i Logikus przydzielają TOBIE.Ela, jak każda matka, pragnie dla dziecka jak najlepiej. Żal jej, że tyle czasu poświęcają na ciągłe ćwiczenia. niedawno zadała mi pytanie:
-A co z wakacjami? Robić przerwę? Niechby odpoczął...
Odpowiedź w kolejnym poście.
DUŻY SZACUNEK!!!! Podziwiam jak można dać sobie rade z takim chaosem u dziecka i jeszcze go wszystkiego nauczyć, że samo sobie dobrze radzi
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak: Duży szacunek! Ja pokazałam siłą rzeczy tylko część pomysłów Eli. Obiecuję, zbierać te perełki i co jakiś czas dzielić się nimi.
OdpowiedzUsuń