Przejdź do głównej zawartości

Jak zaprzyjaźniłam się z cyferkami.

 

Mój siedmioletni synek w dni w których była w szkole matematyka dostawał biegunki. Ja gdy sięgnę wspomnieniem do lat szkolnych reagowałam odwrotnie. Jak widziałam cyfry i musiałam zrobić matematyczne zadanie to cały brzuch zamieniał się w jedną gulę.  Czułam się tak, jakbym połknęła kamień. Słowem stres wchodził bardzo głęboko w nasze dziecięce ciałka.

Podobny efekt obserwuję od lat patrząc na dzieci, przychodzące po raz pierwszy do mojej pracowni. Jak zdjąć z nich stres? Rodzice stają przed podobnym problemem: Jak zachęcić dziecko, żeby usiadło do odrabiania lekcji?
Wprowadzenie przestrzennych cyferek, przy tworzeniu których uczestniczyło dziecko, naprawdę łagodzi opory.

  • Cyferki można wyginać z drucików kreatywnych. Jak widzicie na zdjęciach, wprowadzamy równocześnie wartościowość liczbową. Cyfra 1 wygięta jest z jednego drucika, a każdej następnej dodajemy po jednym druciku. Dzieciaki mają problem z ich skręceniem i żeby się nie zniechęciły trzeba trochę im w tej czynności pomóc. Oczka radzę przyklejać po prawidłowej stronie. Tak by patrząc na cyfrę widać było jej poprawny kształt. Przyklejanie oczek to ulubiona czynność dzieci. Z braku butków można drucikowce przykleić do  nakrętek od butelek, najważniejsze, żeby stały. Do sporządzenia kompletu (od 0 do 10) potrzebujemy 56 drucików. Radzę by były jednego koloru. Wszystkie cyferki jednakowe. Drugi komplet (żeby stworzyć działania z takich samych cyfr np. 4+4) radzę, żeby już rodzice samodzielnie wykonali, dzieciom zostawili tylko przyklejenie oczek. W celu obniżenia kosztów radzę zakupić materiały na allegro.  

Drugim sposobem jest klejenie cyferek z modeliny i później je utrwalenie. Na rynku są masy samoutwardzalne ale słyszałam, że cyferki z nich zrobione łatwiej się łamią. Tym modelinowym również grozi rozbicie. Więc w rankingu cyfrek, drucikowce zdecydowanie wygrywają. 

Najtańszym choć „najbrudniejszym” sposobem jest wykonanie cyferek z papierowych ruloników posmarowanych metodą naleśnikową, paćką z rozgotowanej mąki. Albo klejem wikolem. Ale i tu trzeba bardzo uważać, bo ślady naszej radosnej twórczości mogą objawić się w całym pomieszczeniu. Potem nadajemy cyferkom właściwy kształt i zostawiamy do wyschnięcia. I ten etap trwa dłuuugo. Podsuszanie suszarką znacznie przyśpiesza ten proces. Takie „gazetowe cyferki” warto potem pomalować. Nie zamieszczam zdjęcia takowych, bo osobiście ich nie robiłam. Wiedzę czerpię z opowiadań kreatywnych rodziców.

Pamiętajmy, że cyferki, żeby spełniły swoją terapeutyczną rolę, muszą mieć około 10 cm wysokości.

To najbardziej sensowne cyferki z oferty rynkowej. Ich wadą jest zbyt mała wielkość. A drewniane cyferki - te w skrzyneczce- mają zbyt udziwniony kształt.

Z pewnością w tym miejscu wielu rodziców zechce uprościć sobie życie i zacznie rozglądać się za gotowymi produktami na rynku. Niestety, ja od wielu lat obserwuję rynek i nie znajduję tam odpowiednich cyferek. Najczęściej są za małe i zbyt udziwnione. Więc nie radzę iść na łatwiznę. A gdybyście jako rodzice obawiali się, że problem matematyczny was przerasta to zapraszam dzieciaki na terapię.

O tym jak włączyć matematykę w zabawy z samodzielnie wykonanymi cyferkami, napiszę następnym razem.

Zapraszam gorąco, pokażcie w komentarzach jakie cyferki zrobiliście.

I, proszę zechciejcie kliknąć łapkę w górę. 😊



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Leniwa ósemka

W Królestwie Matematyki są  dróżki w kształcie znaku nieskończoności. Ja, Król Logikus często po nich spaceruję. Naprawdę lepiej mi się potem liczy! Dziś, jakem Logikus, zachęcam do zrobienia testu Leniwej Ósemki. Zajmie góra pięć minut a przyniesie podstawową wiedzę, jakąż to drogę preferuje nasz,i każdy inny, mózg, gdy się uczy. Potrzebujemy:      ·        Kartkę papieru min A3      ·        Taśmę klejącą      ·        Trzy wyraźnie różniące się od siebie kolorami pisaki/kredki np.        niebieski, czerwony, zielony Procedura:       1.        Przyklejamy kartkę wymiarem poziomym   na płaskiej,                     gładkiej  powierzchni  (biurko, drzwi) – środek kartki na    ...

Bajkowa Tabliczka versus Bajkowa tabliczka mnożenia

Gdy kolejna już osoba zadaje mi pytanie; czy Bajkowa Matma = Bajkowa Tabliczka = Bajkowa Tabliczka mnożenia? Postanowiłam odpowiedzieć w postaci postu. A było to tak: Po sławetnej i jakże spektakularnej nauce tabliczki mnożenia (3 dni mnemotechnik po wcześniejszych ok 2 latach bezowocnego kucia słupków) więcej tu: moja historia Zostałam znów wezwana do szkoły i pani nauczycielka ze zdziwieniem wielkim pyta, jak mi się udało nauczyć dziecko tabliczki tak, że jest najlepszy w klasie a groziło mu przecież niezdanie. Z entuzjazmem neofity opowiadam jak to krokodyl na wózku jeździł ze ślimakiem, co w efekcie daje 42. Pani z grzeczności nie przerywa a mój wywód kończy słowami:    - Nic z tego nie rozumiem, ale efekty są zadziwiające. I na tym by się pewnie sprawa zakończyła, ale przeznaczenie w osobie mojego synka wzięło sprawy w swoje ręce i zadało pytanie, które jako anegdota krąży własnym życiem po sekretariatach:    - Jeśli pani nie umie nauczyć moi...

Dysleksja. Od czego zacząć, czyli jak pomóc dyslektycznemu dziecku.

  Dysleksja to edukacyjne przekleństwo.  Dziecko w okresie przedszkolnym jest super inteligentne, rodzic myśli, kurczę będzie geniuszem w szkole! No może trochę mniej poradne, potyka się o własne nogi, ale jaki bystrzak! Potem nasz geniuszek idzie do szkoły i na pierwszej wywiadówce pani wylewa rodzicowi kubeł zimnej wody na głowę. Że co, że wszystkie dzieci już czytają a on jeden nie? Że co proszę? Zagrożenie dysleksją? A właściwie, do cholery, co to takiego, ta dysleksja? Jaka dysleksja? Jak tak inteligentne dziecko może mieć jakąś dys-coś tam. Dysleksja, najprościej mówiąc to trudności z nauką czytania i pisania, ale nie tylko. To zespół problemów. Czytanie jest niepewne , wręcz wymęczone, pełne błędów i przekręceń. dziecko połyka wyrazy i całe linijki. Płacze, awantury, histeria. Książki lądują na ścianie a rodzic wybiega z pokoju trzaskając drzwiami. Pisanie przypomina grzebanie kury po piasku i jest równie nieczytelne. Prace domowe ciągną się godzinami, zabierają całe wi...