Przejdź do głównej zawartości

Priorytety



Priorytety
Co rok o tej porze z konsekwencją bumeranga wraca do mnie temat priorytetów.
- Tak słucham…
- Dzień dobry, chciałam zapisać córkę na terapię matematyczną, bo córka ma ogromne kłopoty. Jest w 5 klasie ale właściwie to wcale nie liczy, nie umie tabliczki mnożenia… cała matma to koszmar.. Nauczyciele wymagają chociaż ma opinię. Słyszałam że pani ma jakąś inną metodę… to jakie macie terminy?
- Pozostał tylko czwartek o 18.
- o 18… szelest kartek… Nie o 18 nie może … A inne terminy?
- Już zajęte. No chyba, że rano jeśli dziecko chodzi później do szkoły.
- Chodzić, chodzi ale już ma zajęte.
- A o jakim terminie pani myślała, jakie dni ma córka wolne?
- Ach! Córka to ma wszystko zajęte! – Duma w głosie rozmówczyni wyciekała z każdego słowa. Chodzi na aikido, gitarę klasyczną, szachy, plastykę, angielski, tańce.  Nie wiem wprost jak damy radę ją wszędzie dowozić… Pani wyraźnie zawiesiła głos oczekując ode mnie współczucia. Nie doczekała się.
- Cóż, widzę, że córka ma rozległe zainteresowania…
- Ależ skąd! Pani prychnęła mocno poirytowana. – Do wszystkiego trzeba ją zmuszać!  
- No to jak trzeba zmuszać, to może nie ma to sensu, jak ją to nie bawi…
- Ach, co ona tam wie. Nie ma pojęcia co dla niej dobre.
Więc jeśli wszystkie popołudnia córka ma zajęte, to właściwie na jaki termin pani liczyła?
- No właściwie nie wiem… Może sobota?
- Nie, Sobota jest dla mnie świętem i ja nie pracuję. Niedziela jest już zajęta. Pozostał tylko czwartek…
- Nie. W czwartek córka ma tańce kreolskie…
- których nie lubi… wpadłam pani  w słowo.
 – Wręcz nie cierpi! Pani na chwilę zawiesiła glos, jakby usłyszała samą siebie … Nie w czwartek, nie może. (wybór między matematyką a tańcami został dokonany) No, chyba że po 20… dodała z nadzieją..
- Aaa… Po 20? … Po 20 to ja już nie prowadzę terapii. Szczególnie po tańcach kreolskich. Sądzę, że dziecko będzie zmęczone.
- No to trudno. Do widzenia
- Do widzenia. Życzę powodzenia na maturze… mam nadzieję, że do tego czasu włączą przedmiot obowiązkowy: tańce kreolskie. Ale tej ostatniej uwagi nie wypowiedziałam na głos…  

Zapisy na terapię: 889 838 644


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Leniwa ósemka

W Królestwie Matematyki są  dróżki w kształcie znaku nieskończoności. Ja, Król Logikus często po nich spaceruję. Naprawdę lepiej mi się potem liczy! Dziś, jakem Logikus, zachęcam do zrobienia testu Leniwej Ósemki. Zajmie góra pięć minut a przyniesie podstawową wiedzę, jakąż to drogę preferuje nasz,i każdy inny, mózg, gdy się uczy. Potrzebujemy:      ·        Kartkę papieru min A3      ·        Taśmę klejącą      ·        Trzy wyraźnie różniące się od siebie kolorami pisaki/kredki np.        niebieski, czerwony, zielony Procedura:       1.        Przyklejamy kartkę wymiarem poziomym   na płaskiej,                     gładkiej  powierzchni  (biurko, drzwi) – środek kartki na    ...

Bajkowa Tabliczka versus Bajkowa tabliczka mnożenia

Gdy kolejna już osoba zadaje mi pytanie; czy Bajkowa Matma = Bajkowa Tabliczka = Bajkowa Tabliczka mnożenia? Postanowiłam odpowiedzieć w postaci postu. A było to tak: Po sławetnej i jakże spektakularnej nauce tabliczki mnożenia (3 dni mnemotechnik po wcześniejszych ok 2 latach bezowocnego kucia słupków) więcej tu: moja historia Zostałam znów wezwana do szkoły i pani nauczycielka ze zdziwieniem wielkim pyta, jak mi się udało nauczyć dziecko tabliczki tak, że jest najlepszy w klasie a groziło mu przecież niezdanie. Z entuzjazmem neofity opowiadam jak to krokodyl na wózku jeździł ze ślimakiem, co w efekcie daje 42. Pani z grzeczności nie przerywa a mój wywód kończy słowami:    - Nic z tego nie rozumiem, ale efekty są zadziwiające. I na tym by się pewnie sprawa zakończyła, ale przeznaczenie w osobie mojego synka wzięło sprawy w swoje ręce i zadało pytanie, które jako anegdota krąży własnym życiem po sekretariatach:    - Jeśli pani nie umie nauczyć moi...

Dysleksja. Od czego zacząć, czyli jak pomóc dyslektycznemu dziecku.

  Dysleksja to edukacyjne przekleństwo.  Dziecko w okresie przedszkolnym jest super inteligentne, rodzic myśli, kurczę będzie geniuszem w szkole! No może trochę mniej poradne, potyka się o własne nogi, ale jaki bystrzak! Potem nasz geniuszek idzie do szkoły i na pierwszej wywiadówce pani wylewa rodzicowi kubeł zimnej wody na głowę. Że co, że wszystkie dzieci już czytają a on jeden nie? Że co proszę? Zagrożenie dysleksją? A właściwie, do cholery, co to takiego, ta dysleksja? Jaka dysleksja? Jak tak inteligentne dziecko może mieć jakąś dys-coś tam. Dysleksja, najprościej mówiąc to trudności z nauką czytania i pisania, ale nie tylko. To zespół problemów. Czytanie jest niepewne , wręcz wymęczone, pełne błędów i przekręceń. dziecko połyka wyrazy i całe linijki. Płacze, awantury, histeria. Książki lądują na ścianie a rodzic wybiega z pokoju trzaskając drzwiami. Pisanie przypomina grzebanie kury po piasku i jest równie nieczytelne. Prace domowe ciągną się godzinami, zabierają całe wi...