Przejdź do głównej zawartości

ODEJMOWANIE - część 2

Mam nadzieję, że nie zbagatelizowaliście części 1 i że założone zostały fundamenty odejmowania.

Najczęstszym błędem edukacyjnym jest zbyt szybkie kroczenie do przodu. Dziecko nie utrwaliło jeszcze poprzedniego materiału a już dokładany jest nowy. Tu, nie utrwalone są składowe liczb z zakresu 10. Dlatego radzę wrócić do podstaw. I... przestać się spieszyć. Najpierw odejmujemy w zakresie pięciu. ( I nie mówcie, że to łatwe. Nie bagatelizujcie małych problemów, bo one nie znikają tylko rosną).

Wszystkie poniższe zabawy najpierw do znudzenia powtarzamy w obrębie 5 a potem 10.

O odejmowaniu z przekroczeniem progu dziesiętnego zamieszczę osobny wpis.

Przede wszystkim przechodzimy na liczmany, które dziecko podpisuje a nie operujemy tylko za pomocą  kartki i długopisu. Bardzo ważne jest, żeby były to liczmany połączone ze sobą, żeby 3, które dziecko weźmie w rękę, było jedną całością a nie trzema pojedynczymi przedmiotami. Tak, żeby można było z tej całości coś odciąć, oderwać, odgryźć.

np: winogrona w formie szaszłyków,

Nawet jeśli dziecko jest dalej z materiałem, zalecam utrwalenie początkowych działań.

Zabawa 1.

Zabawa dla zupełnie początkujących lub dla dzieci z głębokimi problemami.

Przenosimy odejmowanie w świat zabawy.

Zaraz po zabawie utrwalającej symbol odejmowania, możemy przejść do rachowania.

Godzilla zjada winogrona. Albo ciastka (ale zjada razem a nie pojedyńczo)

Było 3winogrona w szaszłyku. 2 zjechały z wykałaczki (wykałaczka utrwala symbol odejmowania).




Dziecko zapisuje działanie (ja lubię układać działania z piankowych cyferek).

Fajnie jest na najprostszych zadaniach zachęcać dziecko do samodzielnego układania zadań.

Zabawa 2 

Wypisujemy wszystkie działania w zakresie 5 na osobnych karteczkach.

5-1=4 ; 5-2=3; 5-3=2; 5-4=1

Przygotowujemy odpowiednie odcinki piątek z maty. Na początek działania są pełne tz. z wynikami.



Dziecko losuje karteczkę z działaniem i odcina tyle ile wskazuje odjemnik. 


Potem powtarzamy zabawę ale działania są bez wyniku. W zależności od poziomu dziecka kawałków może być dowolna ilość a karteczka z działaniem powracać do gry.

Pozostały nam kawałki maty 4, 3, 2

Dokładamy więc różne działania. 4-1=3 itd. 

Oczywiście możemy wprowadzać wszelkie modyfikacje. Możemy mieszać kawałki maty o różnej długości i losować różne działania. Wtedy dochodzi jeszcze dodatkowa trudność, bo dziecko po wylosowaniu działania musi odnaleźć kawałek o określonej długości. Odcina zgodnie z działaniem. 

Modyfikacjami będzie tu zastosowanie "szaszłyków" z winogron (jeśli dziecko lubi winogrona) Pilnujemy by dziecko zsuwało równocześnie wartość odjemnika. Jeśli odejmuje 2 to na patyczku oddziela 2 i zsuwa razem a nie jedno a potem drugie. 

Ważne jest żeby dziecko SAMO odcinało i zaraz potem samo zapisało działanie nie patrząc na wyciągniętą karteczkę tylko na odcięte kawałki. 

 3. Zabawa w słoneczko.
Zabawa zainspirowana blogiem:
kreatywniewdomu ale zmodyfikowana do potrzeb dziecka z dyskalkulią. 

 Promyki słońca możemy powycinać z papieru albo wykorzystać matę łazienkową. Na początku zabawy każdy promyk słońca ma tyle odcinków na jakim zakresie pracujemy! Na zdjęciach 10. Rzut kostką pokazuje o ile odcinków gaśnie promyk. Na początku odcinki mogą być podpisane, nawet z obu kierunkach.




A jak promyki gasną... Słoneczko idzie spać...

Kolejne zabawy w następnym odcinku.

I na koniec, dobra rada:

Strzeżmy się też określeń – No, takie łatwe a tego nie wiesz…

Jeśli dziecko nie wie, nie rozumie, nie może zapamiętać… to dla niego, nie jest to wcale łatwe. Po co więc używać tego poniżającego określenia? (mylnie rozumianego jako rzekomo dopingujące)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Leniwa ósemka

W Królestwie Matematyki są  dróżki w kształcie znaku nieskończoności. Ja, Król Logikus często po nich spaceruję. Naprawdę lepiej mi się potem liczy! Dziś, jakem Logikus, zachęcam do zrobienia testu Leniwej Ósemki. Zajmie góra pięć minut a przyniesie podstawową wiedzę, jakąż to drogę preferuje nasz,i każdy inny, mózg, gdy się uczy. Potrzebujemy:      ·        Kartkę papieru min A3      ·        Taśmę klejącą      ·        Trzy wyraźnie różniące się od siebie kolorami pisaki/kredki np.        niebieski, czerwony, zielony Procedura:       1.        Przyklejamy kartkę wymiarem poziomym   na płaskiej,                     gładkiej  powierzchni  (biurko, drzwi) – środek kartki na    ...

Bajkowa Tabliczka versus Bajkowa tabliczka mnożenia

Gdy kolejna już osoba zadaje mi pytanie; czy Bajkowa Matma = Bajkowa Tabliczka = Bajkowa Tabliczka mnożenia? Postanowiłam odpowiedzieć w postaci postu. A było to tak: Po sławetnej i jakże spektakularnej nauce tabliczki mnożenia (3 dni mnemotechnik po wcześniejszych ok 2 latach bezowocnego kucia słupków) więcej tu: moja historia Zostałam znów wezwana do szkoły i pani nauczycielka ze zdziwieniem wielkim pyta, jak mi się udało nauczyć dziecko tabliczki tak, że jest najlepszy w klasie a groziło mu przecież niezdanie. Z entuzjazmem neofity opowiadam jak to krokodyl na wózku jeździł ze ślimakiem, co w efekcie daje 42. Pani z grzeczności nie przerywa a mój wywód kończy słowami:    - Nic z tego nie rozumiem, ale efekty są zadziwiające. I na tym by się pewnie sprawa zakończyła, ale przeznaczenie w osobie mojego synka wzięło sprawy w swoje ręce i zadało pytanie, które jako anegdota krąży własnym życiem po sekretariatach:    - Jeśli pani nie umie nauczyć moi...

Dysleksja. Od czego zacząć, czyli jak pomóc dyslektycznemu dziecku.

  Dysleksja to edukacyjne przekleństwo.  Dziecko w okresie przedszkolnym jest super inteligentne, rodzic myśli, kurczę będzie geniuszem w szkole! No może trochę mniej poradne, potyka się o własne nogi, ale jaki bystrzak! Potem nasz geniuszek idzie do szkoły i na pierwszej wywiadówce pani wylewa rodzicowi kubeł zimnej wody na głowę. Że co, że wszystkie dzieci już czytają a on jeden nie? Że co proszę? Zagrożenie dysleksją? A właściwie, do cholery, co to takiego, ta dysleksja? Jaka dysleksja? Jak tak inteligentne dziecko może mieć jakąś dys-coś tam. Dysleksja, najprościej mówiąc to trudności z nauką czytania i pisania, ale nie tylko. To zespół problemów. Czytanie jest niepewne , wręcz wymęczone, pełne błędów i przekręceń. dziecko połyka wyrazy i całe linijki. Płacze, awantury, histeria. Książki lądują na ścianie a rodzic wybiega z pokoju trzaskając drzwiami. Pisanie przypomina grzebanie kury po piasku i jest równie nieczytelne. Prace domowe ciągną się godzinami, zabierają całe wi...